fhgsddgfhjdfcghhfgxgxcvf

piątek, 26 czerwca 2015

Podsumowanie roku

Zdałam sesję.
Przeżyłam pierwszy rok na ASP.  ^^

Zdaje mi się, że na moich rysunkach i obrazach widać postępy, ale jednak najbardziej pomocne były dla mnie zajęcia z programów komputerowych. Kiedyś myślałam, że ASP skupia się głównie na technikach tradycyjnych i niechętnie pochodzi do komputerów. Tymczasem już od pierwszego roku sporo uwagi było im poświęcone.
Drugi semestr to u mnie głównie animacja - Flash i After Effects. W AE można przerabiać filmy - np. wycinać postaci z green/blue screena, trackować (czyli wstawiać elementy, których nie było, tak by poruszały się zgodnie z kamerą) a także generować i animować obiekty 3D (np. napisy rozpryskujące się w przestrzeni na wszystkie strony i inne bajery tego typu).
Flash służy raczej do prostych, krótkich animacji, np. bannerów reklamowych. Ale tym, co go wyróżnia jest "interaktywność" - czyli możliwość tworzenia elementów reagujących na jakieś polecenie - najczęściej kliknięcie.

Dla przykładu:
Kliknij i zobacz, co się stanie! :D
(tą samą układankę musiałam też wykonać ręcznie, z magnesów i metalowej płytki)

Ale niestety nie na wszystkich zajęciach było tak miło, praktycznie i życiowo. Najgorsze zadanie, jakie mnie spotkało to projekt kartki z kalendarza na wybrany miesiąc. Niby nic takiego? Oh my sweet summer child... Cóż, z kolejnymi korektami okazało się, że wcale nie oczekują ode mnie kartki z kalendarza, ale grafiki, która z kalendarzem nie ma nic wspólnego. Jaki projekt jest najlepszy? Ano grafika, która gdzieś ma umieszczony mały rządek cyferek. Albo zamiast rządku cyfry porozrzucane bez ładu i składu. Bez zaznaczenia niedziel i świąt, bez podziału na tygodnie, bez zaznaczenia w ogóle w jakikolwiek sposób dnia tygodnia. Nawet policzyć się tego nie dało. Jedyna informacja, jaką można było (czasem z trudem) odczytać, to ilość dni w miesiącu. Ale to mogę sobie policzyć na kostkach u rąk...

I tak wszystkie moje pomysły zostały wbrew mojej woli sprowadzone do czegoś, co nijak nie nadaje się do użytku. Gdyby ktoś mi kiedyś zlecił wykonanie kalendarza, na pewno nie byłby takim czymś zainteresowany. Gdyby wyszedł taki na rynek, pewnie nie cieszyłby się powodzeniem. Po co więc uczyć czegoś takiego?
Cóż, może nie jestem ekspertem, ale akurat kalendarz ma być przede wszystkim praktyczny. Ile jest takich ludzi, którzy kupując kalendarz ze względu na nowatorski design czy typografię? Sama mam słabość do wszelkiej dekoracyjności i chciałabym, żeby każdy przedmiot dookoła cieszył moje oczy. Ale bez przesady. Nie jeśli coś staje się własną parodią.

Na szczęście inne zajęcia nie były takie frustrujące. W ciągu tego roku oprócz rysowania, malowania czy rzeźbienia zaliczyłam np. dłubanie w linoleum/miedzi, tworzenie prostej zabawki i aplikacji, bannerów reklamowych, plakatów i animacji wykorzystujących powiedzenia i przysłowia, rysowanie storyboardu. Do tego sporo wiedzy teoretycznej z zakresu kompozycji, historii sztuki czy percepcji wzrokowej oraz obsługi programów. Jeśli kogoś nie przeraża ta różnorodność, to mogę spokojnie polecić tą uczelnię. :)

Technika zwana suchą igłą, format (samej grafiki) A4. Polega na rysowaniu igłami na wypolerowanej miedzianej płytce. Potem wciera się w nią farbę, ściąga nadmiar, tak by została w wyciętych rowkach i odbija za pomocą prasy na mokrym papierze. Ilość farby można bardzo łatwo kontrolować - w pewnym miejscu doczyścić zupełnie, a w innym zostawić jej więcej. W rezultacie z tej samej matrycy można uzyskać zupełnie różne odbitki - jasną, linearną albo ciemną i bardziej miękką. Ja starałam się to połączyć na jednej grafice (zresztą zdjęcie, na którym się wzorowałam, też miało duży kontrast między pierwszym a drugim planem).

Obrazy olejne, 50x70.




I rysunki:


Ostatni został dokończony po zrobieniu zdjęcia, ale na razie nie mam jak zrobić nowego.

I na koniec zdjęcia Jeziora Żywieckiego i parku w Żywcu:





P.S. Kupiłam Świat Lodu i Ognia - ilustracje tam są tak cudowne, że aż ogarnia mnie rozpacz.  ; _ ;