fhgsddgfhjdfcghhfgxgxcvf

poniedziałek, 23 lutego 2015

...

No cóż...

 Mam za sobą pierwszą sesję i niedawno zaczęłam nowy semestr. Wiem, że już bardzo długo nie dawałam znaku życia. Przepraszam, że przestałam komentować wasze blogi. Ale mam nadzieję, że najgorsze już za mną i teraz już wszystko będzie powoli wracać do normy.

Nie wrzucę tu wszystkich swoich studenckich prac – niektóre (szczególnie z kompozycji) mają sens tylko jako ćwiczenie na konkretny temat, ale same w sobie nie są zbyt interesujące.

Na początek postaci – tylko cztery, bo pozostałych nie udało się sfotografować tak, żeby cokolwiek było widać.

100x70, węgiel
 
 100x70, biała kredka

 100x70, ołówek

 50x70, akryle

Kolejna rzecz - mój pierwszy w życiu linoryt. Polega na wycinaniu białych części obrazka w linoleum a następnie odbijaniu tego na papier przy pomocy specjalnej prasy. Oczywiście zabrałam się za to, nie mając bladego pojęcia, jak powinno się to robić. Skutek? Linie, które skrobałam swoim nożykiem okazały się za płytkie. Gdy nakładałam dużo farby wszystko zostawało zalewane na czarno. Z kolei gdy nakładałam mniej farby, czarne powierzchnie nie były wystarczająco pokryte. Myślałam już, że cała robota pójdzie na marne, ale na szczęście znalazł się sposób - musiałam odbić to dziadostwo na mokrym, specjalnym papierze. Po wielu napadach rozpaczy, próbnych odbitkach, poprawkach i szorowaniu matrycy benzyną i naftą udało się uzyskać to:
Niestety jest niemiłosiernie krzywe, ale cóż... od czegoś trzeba zacząć.  : >

Kolejne ciekawe ćwiczenie - projekt gry na grafikę ekranową. Jak widać, przeróbka Pacmana. I nie, nie realizujemy tych projektów. :D  Wszystko zostaje na tym etapie. 


 
 

 












Literki, o których pisałam w poprzednim poście - wersja ostateczna:



Jakieś tam szkice (tak, to ten koleś stąd).


I na koniec trochę zdjęć - ale nie na fotografię (tych nie pokażę, bo naprawdę - nie ma czego oglądać):

  



























I kilka ciekawostek dotyczącej tego przybytku w jakim mam okazję studiować - ku przestrodze tych, którzy planują tam zdawać  :)
  • Robienie zadań na kompozycję wymaga sterylnych warunków. Jak gdzieś przyklei się jakiś okruszek to koniec – rób od nowa.
  • Jeżeli zostawisz coś w pracowni, to prawdopodobnie tego nie odzyskasz. To może być najtańszy ołówek, tępy nóż albo kubek... ale i tak znajdzie się ktoś, kto się tym zaopiekuje.
  • Generalnie ludzie mają irytujący zwyczaj nie sprzątania po sobie. Sztalugi i deski ozdobione kawałkami papierowej taśmy to norma.
  • Elementy martwych natur notorycznie zmieniają położenie. Czasem znikają w niewyjaśnionych okolicznościach.
  • Często zajęcia polegają na czekaniu godzinę w kolejce, żeby dostać pięć minut korekty. Do kolejek w drukarni też trzeba się przyzwyczaić.
  • To zdecydowanie nie jest miejsce dla osób przewrażliwionych na punkcie porządku!

    Tym optymistycznym akcentem zakończę. :)