fhgsddgfhjdfcghhfgxgxcvf

poniedziałek, 14 lipca 2014

Relacja z egzaminów i trochę handmade'ów

Cóż...

Mogę już schować duże teczki na jakiś czas. Do końca września.  :) 

Nie udało mi się dostać na UMK w Toruniu, za to przyjęli mnie na ASP do Łodzi. Co ciekawe, złożyłam tam papiery bez większego przekonania i z braku alternatyw. W zasadzie to wcale nie chciałam iść na żadną ASP, trochę się naczytałam negatywnych opinii i z góry nastawiłam się, że i tak nie mam szans.

W tym roku akurat w Łodzi na grafikę było mało chętnych i łatwo było się dostać. A w Toruniu z kolei wyjątkowo dużo, więc tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo i lepiej jest zarejestrować się na przynajmniej dwie czy trzy uczelnie.

Przed egzaminami próbowałam zorientować się jak to wszystko dokładnie wygląda. Strony uczelni podają bardzo mało informacji. Żeby się czegoś dowiedzieć, trzeba do nich wydzwaniać, pójść na konsultacje albo szukać odpowiedzi na swoje pytania w internecie, np. na forach internetowych, stronach z pytaniami, dyskusjami itd.

Więc jeśli ktoś zastanawia się nad pójściem na ASP albo na kierunek artystyczny na innej uczelni, może przyda mu się trochę konkretów co do egzaminów.  : )

ŁÓDŹ:

Teczka - były dwie sale. W pierwszej ktoś rozkładał prace, w tym samym czasie w drugiej sali komisja oglądała teczkę kogoś innego. I tak na przemian. Sam przegląd trwał kilka minut. Zostałam zapytana, skąd jestem i z którego rocznika, czy jestem po plastyku czy LO, czy chodziłam na jakieś zajęcia i jak długo, która praca jest najstarsza i kiedy mniej więcej była robiona, czy miałam gruntowany papier pod obrazy (co mnie przeraziło, bo nie miałam xD). Coś sobie zanotowali. Potem dostałam kartkę ze szczegółami dotyczącymi egzaminów i potrzebnych materiałów.

Kompozycja - dwa zadania do wykonania przy stoliku. Na pierwsze mieliśmy 4 godziny, na drugie 3. Pomiędzy dwugodzinna przerwa. Nie można było używać telefonu a w sali nie było zegarka, więc musieliśmy się kilka razy pytać, ile zostało czasu. Słyszałam, że na kompozycji może się trafić naprawdę wszystko. U mnie zadania wyglądały tak:

klik 

Nie mam pojęcia, jak trzeba było zrobić te zadania ani jak były oceniane.  : )  Ale jakimś cudem udało mi się to zdać.  :P  

Rysunek – 8 godzin, krótkie przerwy co 45 minut, jedna długa godzinna. Dwóch modeli w takiej samej pozie i ubraniu. Każdy ustawiał się gdzie chciał albo gdzie jeszcze zostało miejsce i rysował któregoś z nich.

Malarstwo – czas taki sam, dwie prawie identyczne martwe natury do namalowania.

Próg zdawalności to czterdzieści kilka % za całość.

TORUŃ:

Wszystko wyglądało bardzo podobnie, tyle samo czasu. Nie było  egzaminu z kompozycji. Jeśli chodzi o rysunek, były dwie modelki i jeden model. Każdy ubrany zupełnie inaczej. Jak dla mnie było to trochę niesprawiedliwe, szczególnie jeżeli jedna osoba ma np. krótkie włosy, a druga długie i rozpuszczone, zasłaniające całą twarz i szyję. Martwe natury też były zupełnie inne: jedna we wszystkich kolorach, druga cała żółto-pomarańczowo-czerwona. Oprócz jednej dużej pracy mile widziane było dołączyć kilka dodatkowych szkiców. Niektórzy robili nawet po dwie duże. Żeby przejść dalej trzeba było mieć ze wszystkiego co najmniej 80%. Wtedy doliczane były punkty z matury, z wybranego przedmiotu.

Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pytania, nawet głupie, może pisać.  ;) 

Jeżeli ktoś ma coś do powiedzenia o Łodzi, też niech pisze.  :D  O mieszkaniu tam, studiowaniu czy samym mieście i ciekawych miejscach.

Żadnych nowych rysunków na razie nie mam – zaczęłam robić jedną zaawansowaną grafikę, nad którą pewnie jeszcze spędzę sporo czasu ale mam nadzieję, że efekt będzie niezły.   :]

Ale żeby nie było, że dziś tak wpadam z pustymi rękami, podzielę się różnymi pierdółkami, które zrobiłam w ciągu ostatnich trzech lat.

Ubranko dla misia, mierzącego ok. 10 cm. Dżinsowa kamizelka, kapelusz ze sztucznej skóry, wstążki, koraliki.

Wypchane watą poduchy. Zielona ma jakieś 8 cm, biała 5 cm (długości).

Miniaturowe miotełki inspirowane potterowskimi miotłami. Ta ostatnia miała być Nimbusem 2001. :P

 5 cm. Wygięta metalowa rączka od długopisu, włosie pędzla, klej.

 7,5 cm. Sztuczne futro, masa fimo, lakier, klej i gotowe metalowe części.


 8 cm. Składniki jak wyżej. :D


I gipsowy łebek, jakieś 5 cm wysokości. Robiłam go rok temu, nie wiem, czemu wrzucam dopiero teraz. Zdjęcia z różnych stron i z różnym oświetleniem, żeby było dobrze widać (powiększać!) Choć i tak na żywo wygląda lepiej - zdjęcia nie pokazują, jakie to małe. :)

Na dziś tyle. Miłych wakacji!   :                 )

7 komentarzy:

  1. łał te miotły są czadowe. Naprawdę. A głowa ci świetnie wyszła. Jeszcze plus, że taka mała.
    Jakie te egzaminy są długie i skomplikowane. Myślę, że najgorsze było to, co trzeba było zrobić z tych pasków. Kompletnie bym nie wiedziała, co zrobić. Ale na szczęście nie wiążę ze sztuką przyszłości, więc się nie muszę stresować ;).
    Nie sądziłam, że cię gdzieś nie przyjmą. Świetnie sobie radzisz z martwą naturą, architekturą i szkicami ludzi, więc to takie zaskoczenie. Ale i tak gratulacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, właśnie ja też nie wiedziałam, co z tych pasków zrobić. ;D Trza było improwizować.

      Cóż, dużo ludzi tam było po liceach plastycznych i mieli dobrze opanowane to, co ja dopiero zaczynałam ogarniać. Więc nic dziwnego, że byli lepsi. Ale mam nadzieję, że to nadrobię.

      Dzięki. : )

      Usuń
  2. Przeczytałam wszystko z uwagą... po czym zakochałam się w miotełkach! Są świetne, zwłaszcza pierwsza ze stojakiem prezentuje się elegancko. Głowa też robi wrażenie, ma piękne rysy, podobne do niektórych w Twoich grafikach. Powodzenia w dalszych poczynaniach, będę czekać na jakieś relacje z ASP :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stojaka nie robiłam, ale fakt, że na tą miotłę jest idealny. :)
      W zasadzie miała mieć takie rysy, jak pisałam, ona ma już rok i wtedy nie zależało mi specjalnie na realizmie, za to byłam pod wpływem japońskich lalek. :D
      Dzięki!

      Usuń
  3. No to chyba widzimy się w październiku :) Widzę, że egzamin z kompo na grafice jest trochę bardziej rozbudowany niż ten na tkaninie. Jeśli chodzi o mieszkanie to mogę Ci na pewno poradzić, że gdybyś trafiła na pokoje na Świtezianki 29/15 to nawet tam nie dzwoń, bardzo nieprzyjemna właścicielka. Stoczyłam z nią batalie :D Serio, nie polecam. Bardzo dobry dojazd na uczelnie jest z Widzewa, Dąbrowy, Julianowa i są to też w miarę spokojne dzielnice. Ja mieszkałam przez dwa lata na Radogoszczu, nie było źle jeśli chodzi o dojazd. Bloki na osiedlu przy samej uczelni też nie są złe, choć okolica już trochę mniej bezpieczna. Ogólnie, mogę Ci coś doradzić w sprawie pokoju czy mieszkania. Łódź ma wiele klimatycznych miejsc, gdzie można wypić dobre piwo, dobrze zjeść czy zobaczyć fajny film. Sama jeszcze nie ogarnęłam połowy. No i pomimo złej opinii o mieście jeszcze żyję, a bardzo często wracam nocnymi do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki! Odezwę się na maila. :)

      Usuń
  4. Gratuluję! Przegenialne te miotełki :) I jestem pod wrażeniem rzeźby, też troszkę rzeźbię, ale jak przyjdzie do ludzi to zawsze polegnę :P

    OdpowiedzUsuń