fhgsddgfhjdfcghhfgxgxcvf

poniedziałek, 20 października 2014

Początki na ASP

Dobry! ^^

W końcu się zebrałam, żeby dać znać, że żyję. Przyznam, że byłam ostatnio zajęta – przeprowadzka, ogarnianie miasta, uczelnia... Zajęcia w większości ciekawe, ale jest tego dużo. Teoria zakłada siedzenie na uczelni po całych dniach. W praktyce się okaże - bo na niektóre zajęcia przychodzi się chyba tylko po korekty (czyli żeby pokazać to, co się zrobiło i dostać radę, jak to zmienić i poprawić, żeby zaliczyć jakieś zadanie), a z rysunkiem i malarstwem można się wyrobić w krótszym czasie, niż przewidywany. Grafika na pierwszych dwóch latach to tak wszystkiego po trochu: różne tradycyjne techniki, obsługa programów komputerowych, projektowanie, trochę przedmiotów teoretycznych.

No to lecimy:


Martwa to 50x70, akryle. Kratka jest niemiłosiernie krzywa i taka już zostanie. To i tak był obraz „na wstęp”, więc nie ma co się nad nim męczyć, tylko skupić na kolejnych.



I studium postaci – a konkretnie pani Steni, modelki pozującej na ASP od dwudziestu lat. :) Dobra, wiem, że wyszła kompletnie niepodobna, ale profesor, chodząc po klasie stwierdził, że na początku jeszcze sporo osób niezbyt wiernie rysuje portrety.

W związku ze studiami teraz na blogu mogą się czasem pojawiać rzeczy dość dziwne. Jak na przykład zadanie z fotografii. Temat: odbicie, najlepiej ujęte niedosłownie.


Albo zadanie z projektowania graficznego: ustawić na prostokącie o proporcjach 5:7 dwie zupełnie różne litery (na zasadzie kontrastu), używając maksymalnie trzech kolorów. To zadanie jeszcze nie dostało korekty, więc nie wiem, czy moje pomysły są do przyjęcia, ale wstawiam jako ciekawostkę. Która wersja was najbardziej przekonuje? :)


A teraz muszę się jeszcze cofnąć w czasie do prac z końca wakacji:


Reid Nocny Wędrowiec z serii „Siedem Królestw” Cindy Williams Chimy. W zasadzie odkąd zaczęłam to czytać, miałam ochotę narysować któregoś z klanowców/miedzianolicych/mieszkańców górskich kolonii. Padło na Reida. A co z tego wyszło... no nie wiem, musiałby ocenić ktoś, kto czytał.
Chyba muszę się nauczyć rysować Azjatów, to może być przydatne. :D

Obraz dla babci, wzorowałam się na zdjęciu z kalendarza.


I na koniec. Ot taki sobie nieczynny sklep i pudła po bananach. Bo lubię robić zdjęcia dziwnym miejscom. :)



piątek, 29 sierpnia 2014

Antykwariat i zdjęcia z wakacji


Hej hej.
Wpadam dziś z obrazkiem, nad którym męczyłam się w zasadzie od początku wakacji. „Męczyłam” to dobre słowo. Miałam dość długie przerwy między kolejnymi podejściami, a nawet jak już zaczęłam rysować regularnie, to każdego dnia powstawał tylko mały kawałeczek. Ogólnie przez większość czasu nie mogłam na to patrzeć i co jakiś czas odkładałam, licząc na to, że gdy włączę z powrotem, będzie wyglądać lepiej.  :P

Ale też może nie ma nic dziwnego w tym, że tak ciężko mi to szło. Odzwyczaiłam się od digitalu, a to jest chyba najtrudniejsza grafika, jaką zrobiłam. Chciałam w końcu narysować coś porządnego, z tłem, coś przypominającego ilustrację. No to mamy perspektywę, postać, wnętrze pokoju (nie licząc kilku szkiców, nigdy nie rysowałam wnętrz!) no i trochę przedmiotów – ale nie tyle, ile planowałam. Niestety, umeblowanie wyszło trochę zbyt skromnie, no ale… od czegoś trzeba zacząć. Może kiedyś to uzupełnię i „zagracę” bardziej ten pokój.

Pewnie też zrobiłam gdzieś jakiś głupi błąd, ale tyle się w to wpatrywałam, że już sama nie byłabym w stanie nic wyłapać.

Także, szczerze mówiąc, nie jestem z tego do końca zadowolona, może tylko odrobinę mądrzejsza. Jak studia nie zmuszą mnie do szybszego tempa pracy i radzenia sobie bez ciągłych poprawek, to moja przyszłość nie zapowiada się za ciekawie.  ; _ ;

No dobrze, koniec ględzenia.


Jeszcze słówko o samej grafice:

Jedna z moich postaci, antykwariusz Raff Sidcote postanawia zrobić sobie przerwę w pracy. Nie chciało mu się nawet do końca wypakowywać nowych towarów. Sklepik nie cieszy się zbytnią popularnością, ale za to leniwy pracownik może spędzać dnie na piciu kawy, herbaty i czytaniu książek.

Wszelkie wasze skojarzenia i przypuszczenia oczywiście mile widziane.  : )

Fotel stąd, szable na ścianie w zasadzie dokładnie skopiowane ze zdjęć, które kiedyś machnęłam w muzeum.


Dorzucam jeszcze trochę zdjęć z wakacji.


   Dwa bardzo podobne, ale naprawdę nie
mogę zdecydować, które z nich wolę.  ;)
Wbrew pozorom nie jest to jezioro, ale delta Świny, między wyspami Wolin i Karsibór.












Na kolejnych czterech jest punkt widokowy w miasteczku Lubin na Wolinie i widok na Zalew Szczeciński.




















Mini - kawiarnia. : )







Rezerwat ptaków na Karsiborze.


Ale żyją tu, jak widać, także inne stworzenia.





          
             Wiatrak w niemieckim Benz.









 Kuter zakotwiczony w Świnoujściu, który, nie wiem, czemu ale od razu podbił moje serce.  :D






 I genialne drzwi w Greifswaldzie.
           Gdyby nie kształt, powiedziałabym, że są w stylu hobbickim. : )

piątek, 8 sierpnia 2014

Bzdety wakacyjne

Okeeeej... Grafika, którą planowałam okazała się bardziej wymagająca niż myślałam i na jakiś czas straciłam do niej wenę. xD  Ale się pojawi... kiedyś...

Dziś mam tylko kilka bzdetów:


Grafika bardzo eksperymentalna. Zaczęło się od czarno-białego rysunku, któremu postanowiłam dodać trochę koloru, nie mając jednak żadnego zamysłu ani planu. No, może od początku chciałam gdzieś wcisnąć jakąś płaską, wzorzystą powierzchnię. Tak czy inaczej jest to zupełnie różne od tego, co zwykle robiłam. ; )

Projekt kanapy-palety, który kiedyś wymyśliłam.

Kilka szkiców.

Cukierkowa ramka. :3

I na koniec zdjątka:



Kraków i Toruń, zdjęcia z zeszłego roku.


I tegoroczne z Wrocławia. Co ciekawe, ja tylko lekko podkręciłam kolory, zdjęcie samo w sobie było bardziej kolorowe w głębi, niż z przodu. Ponieważ kłóci się to z zasadami perspektywy (wg. których kolory bledną i tracą nasycenie wraz z odległością) uznałam to za ciekawe. :D

Tymczasem wybywam, żeby jeszcze trochę skorzystać z wakacji. ;)

poniedziałek, 14 lipca 2014

Relacja z egzaminów i trochę handmade'ów

Cóż...

Mogę już schować duże teczki na jakiś czas. Do końca września.  :) 

Nie udało mi się dostać na UMK w Toruniu, za to przyjęli mnie na ASP do Łodzi. Co ciekawe, złożyłam tam papiery bez większego przekonania i z braku alternatyw. W zasadzie to wcale nie chciałam iść na żadną ASP, trochę się naczytałam negatywnych opinii i z góry nastawiłam się, że i tak nie mam szans.

W tym roku akurat w Łodzi na grafikę było mało chętnych i łatwo było się dostać. A w Toruniu z kolei wyjątkowo dużo, więc tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo i lepiej jest zarejestrować się na przynajmniej dwie czy trzy uczelnie.

Przed egzaminami próbowałam zorientować się jak to wszystko dokładnie wygląda. Strony uczelni podają bardzo mało informacji. Żeby się czegoś dowiedzieć, trzeba do nich wydzwaniać, pójść na konsultacje albo szukać odpowiedzi na swoje pytania w internecie, np. na forach internetowych, stronach z pytaniami, dyskusjami itd.

Więc jeśli ktoś zastanawia się nad pójściem na ASP albo na kierunek artystyczny na innej uczelni, może przyda mu się trochę konkretów co do egzaminów.  : )

ŁÓDŹ:

Teczka - były dwie sale. W pierwszej ktoś rozkładał prace, w tym samym czasie w drugiej sali komisja oglądała teczkę kogoś innego. I tak na przemian. Sam przegląd trwał kilka minut. Zostałam zapytana, skąd jestem i z którego rocznika, czy jestem po plastyku czy LO, czy chodziłam na jakieś zajęcia i jak długo, która praca jest najstarsza i kiedy mniej więcej była robiona, czy miałam gruntowany papier pod obrazy (co mnie przeraziło, bo nie miałam xD). Coś sobie zanotowali. Potem dostałam kartkę ze szczegółami dotyczącymi egzaminów i potrzebnych materiałów.

Kompozycja - dwa zadania do wykonania przy stoliku. Na pierwsze mieliśmy 4 godziny, na drugie 3. Pomiędzy dwugodzinna przerwa. Nie można było używać telefonu a w sali nie było zegarka, więc musieliśmy się kilka razy pytać, ile zostało czasu. Słyszałam, że na kompozycji może się trafić naprawdę wszystko. U mnie zadania wyglądały tak:

klik 

Nie mam pojęcia, jak trzeba było zrobić te zadania ani jak były oceniane.  : )  Ale jakimś cudem udało mi się to zdać.  :P  

Rysunek – 8 godzin, krótkie przerwy co 45 minut, jedna długa godzinna. Dwóch modeli w takiej samej pozie i ubraniu. Każdy ustawiał się gdzie chciał albo gdzie jeszcze zostało miejsce i rysował któregoś z nich.

Malarstwo – czas taki sam, dwie prawie identyczne martwe natury do namalowania.

Próg zdawalności to czterdzieści kilka % za całość.

TORUŃ:

Wszystko wyglądało bardzo podobnie, tyle samo czasu. Nie było  egzaminu z kompozycji. Jeśli chodzi o rysunek, były dwie modelki i jeden model. Każdy ubrany zupełnie inaczej. Jak dla mnie było to trochę niesprawiedliwe, szczególnie jeżeli jedna osoba ma np. krótkie włosy, a druga długie i rozpuszczone, zasłaniające całą twarz i szyję. Martwe natury też były zupełnie inne: jedna we wszystkich kolorach, druga cała żółto-pomarańczowo-czerwona. Oprócz jednej dużej pracy mile widziane było dołączyć kilka dodatkowych szkiców. Niektórzy robili nawet po dwie duże. Żeby przejść dalej trzeba było mieć ze wszystkiego co najmniej 80%. Wtedy doliczane były punkty z matury, z wybranego przedmiotu.

Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pytania, nawet głupie, może pisać.  ;) 

Jeżeli ktoś ma coś do powiedzenia o Łodzi, też niech pisze.  :D  O mieszkaniu tam, studiowaniu czy samym mieście i ciekawych miejscach.

Żadnych nowych rysunków na razie nie mam – zaczęłam robić jedną zaawansowaną grafikę, nad którą pewnie jeszcze spędzę sporo czasu ale mam nadzieję, że efekt będzie niezły.   :]

Ale żeby nie było, że dziś tak wpadam z pustymi rękami, podzielę się różnymi pierdółkami, które zrobiłam w ciągu ostatnich trzech lat.

Ubranko dla misia, mierzącego ok. 10 cm. Dżinsowa kamizelka, kapelusz ze sztucznej skóry, wstążki, koraliki.

Wypchane watą poduchy. Zielona ma jakieś 8 cm, biała 5 cm (długości).

Miniaturowe miotełki inspirowane potterowskimi miotłami. Ta ostatnia miała być Nimbusem 2001. :P

 5 cm. Wygięta metalowa rączka od długopisu, włosie pędzla, klej.

 7,5 cm. Sztuczne futro, masa fimo, lakier, klej i gotowe metalowe części.


 8 cm. Składniki jak wyżej. :D


I gipsowy łebek, jakieś 5 cm wysokości. Robiłam go rok temu, nie wiem, czemu wrzucam dopiero teraz. Zdjęcia z różnych stron i z różnym oświetleniem, żeby było dobrze widać (powiększać!) Choć i tak na żywo wygląda lepiej - zdjęcia nie pokazują, jakie to małe. :)

Na dziś tyle. Miłych wakacji!   :                 )

środa, 18 czerwca 2014

Zegarek, Praga i jeszcze coś co teczki

Jeszcze jakieś trzy tygodnie i będę mogła na jakiś czas pożegnać się z martwymi naturami i postaciami na pełnych formatach. :) (chociaż jesienią powrócą, niezależnie od wyników rekrutacji).

Ano właśnie. Rekrutacja. Samo rejestrowanie się i składanie dokumentów jest upierdliwe. Bardzo. Na razie zaakceptowało mi teczkę łódzkie ASP (którego do niedawna nawet nie brałam pod uwagę, ale w końcu zarejestrowałam się i tam). Przede mną jeszcze egzamin i dwie pozostałe uczelnie. A potem czekanie na wyrok.  O.O


Ostatnie prace do teczki, 100 x 70. Martwa akryle, postaci węgiel.

Malowidło na A4. Mój zegarek i kawałek zasłonki. ;)  Na podstawie zdjątka.

I jeszcze Praga, na prezent dla cioci.
Autor zdjęcia

środa, 28 maja 2014

Rysunki różniste

Wrzucałam tu już jakieś węglowe szkice. Teraz czas na coś poważniejszego, a w dodatku nadzorowanego w trakcie powstawania. 100 x 70.
  

Myślę więc, że już mniej więcej ogarnęłam, o co chodzi w tej technice.Największe możliwości daje używanie kilku rodzajów węgla, ale trzeba uważać z kolorem. Wybrałam sobie (spośród wiekowych kawałków węgla) kilka, które wydawały mi się takie same. Po roztarciu jeden z nich zrobił się brązowy. W końcu przyniosłam z domu własny węgiel, któremu bardziej ufam i starałam się zatuszować różnicę w kolorze, co nie udało się do końca. Na tym tutaj tego nie widać (na potrzeby dobrej jakości zdjęcia). Tak czy inaczej, węgl jest zdradliwy i lepiej korzystać z jednego opakowania czy firmy.

Dwa ołówkowe studia postaci na 100 x 70. Podobieństwo praktycznie żadne, ale to już wyższa szkoła jazdy. Mam nadzieję, że to wybaczą.


A teraz praca plenerowa sprzed roku. Ze względu na technikę (szary papier, biała kredka, ołówek) ma w oryginale dosyć ograniczona skalę walorową, więc wrzucam wersję z podrasowanym kontrastem, która ma szansę się komuś spodobać. Do tej pory uważam, że to miejsce i to ujęcie było idealne do narysowania, żałuję jednak, że nie zrobiłam tego w innej technice. I niestety, zwalona perspektywa, ale z tym już nic teraz nie zrobię. 50 x 70.


I na koniec coś, co znalazłam ostatnio, a o czym zupełnie zapomniałam. Miała być bardziej zaawansowana ilustracja, ale nie wyszło. Zachował się za to fragment tego oto ożywionego gargulca.


Szary papier (ale dużo jaśniejszy, niż poprzedni) ołówek i biały pastel (hah, nadal mnie śmieszy rodzaj męski, ale cóż poradzić xD).

poniedziałek, 19 maja 2014

Po maturze :)

Dziś nie będzie zbyt dużo, bo jednak czasu i okazji nie było. Ale melduję, że zdałam maturę, wyrzuciłam/rozdałam wszystkie podręczniki i mam wykształcenie średnie.  xD

Tymczasem kolejna akrylowa martwa z zajęć, 50 x 70.


Szybki szkic jakiejś kamienicy. Nie rysowałam żadnych linii perspektywy, nie patrzyłam na zdjęcia. Narysowane ołówkiem, cienkopisem i markerem na A4, ale z brązowymi liniami wygląda ciekawiej, więc tę wersję wrzucam.


I kolejny radosny szkic. xD  Najnowsza wersja leżącej Wenus. Rysowane ze zdjęcia, którego jednak wrzucić nie mogę, gdyż miało nigdy nie ujrzeć światła dziennego (szukałam w swoich zbiorach zdjęć czegoś nadającego się do ćwiczeń). Tak, to maska.


A poza tym - logo dla sklepu, który chyba jeszcze nie ma swojej strony 



Zalety konta na deviantarcie. Nigdy nie wiadomo, czy kiedyś nie napisze facet ze Stanów z prośbą o logo i nie trafi się okazja, żeby trochę zarobić. :) 
 
Konieczne będzie jednak słówko wyjaśnienia. Moim zadaniem nie było wymyślenia logo.
Facet chciał ode mnie  konkretną grafikę,  którą już od dłuższego czasu miałam w galerii. Twierdził, że jest idealna. Ale nie mogłam mu jej sprzedać, bo już mam na nią umowę ze sklepem kropa.pl
Dlatego musiałam zrobić drugą, jak najbardziej podobną. Powiedział, że musi być właśnie taka, podał konkretną czcionkę, kolory itd. Sama na jego miejscu pewnie bym wymyśliła inne logo, ale ta grafika tutaj zrobiona została na wyraźną prośbę, gdyż podobno tego właśnie szukał. ;)

  

piątek, 11 kwietnia 2014

Kolorowo

Dzisiaj trochę kolorów, czyli akrylowe martwe i pierwsze podejście do suchych pasteli (tak w ogóle, całe życie byłam pewna że jest ta pastela, a tymczasem to ten pastel :D):

 Ogólnie ciekawa technika, bo ma się do dyspozycji same wściekłe, jasne kolory, więc, żeby stworzyć jakąś szarość, trzeba używać w zasadzie ich wszystkich jednocześnie. W farbach co prawda też tak to działa, ale tam można sobie stworzyć gotowy kolor na palecie, a nie rysować nagromadzenie kresek we wszystkich kolorach.  ;)  Niestety ich nie widać na zdjęciu, no ale... są.
100 x 70.
50 x 70, martwa w klimatach nieco jesiennych. Dla zainteresowanych: są tam dwie cebule, granat, jabłko, kalarepa i dwa owoce, których sama nie umiałam zidentyfikować. :P

I mój własny pomysł. Maska kupiona była jako biała w Empiku.  ;)  100x70.

A to miało powstać w dwóch egzemplarzach, w tonacji ciepłej i zimnej. Ale nie wyszło. Zarówno kolorystyka, jak i narysowanie tych samych przedmiotów drugi raz... Dlatego wrzucam tylko jeden. 50 x 70.
A to moja praca z pleneru, na którym byłam w wakacje. Wstawiam dopiero teraz, bo wcześniej wisiało na wystawce w MDKu, który organizował plener. ;)

A przy okazji: jacyś psychofani najnowszej wersji Sherlocka? xD  Skończyłam niedawno i chętnie się wymienię zachwytami. :3  O Grze o Tron zresztą też mogę pogadać. :D